Koniec końca świata.

Baurci

Trzecia część trylogii mołdawskiej na NBV. Poprzednie odcinku były o Kiszyniowie i o Naddniestrzu. Tym razem jest o Gagauzji. Strasznie długo nad tym dumałem, bo opisywać to miejsce to jakby obierać ze skórki bańki mydlane. Zresztą im więcej mija czasu, tym bardziej mam wrażenie, że nic nie zrozumiałem. Dobry powód, żeby wrócić.

Do stolicy Gagauzji, Comrat, jedzie się z dworca Autogara Sud, który mieści się hen hen, na wylotówce z Kiszyniowa. Warto przyjść wcześniej – do Comrat nie jeżdżą normalne autobusy, tylko (a jakże) busiki, więc ilość miejsc siedzących jest mocno ograniczona. Wrażenia z drogi przypominają bujanie się na wielkiej huśtawce. Za oknem rozpościerają się łagodne pagórki pokryte niekończącymi się winnicami. Autobus wspina się na łagodne zbocza i zjeżdża w dół. W dolince z reguły widać przycupniętą rozpaczliwie biedną wioseczkę. Potem znów – busik wspina się i zjeżdża w dół. W kabinie jest duszno i mroczno, bo szyby oklejone są bajerancką, przyciemniającą folią. Busik wspina się i zjeżdża, wspina się…

Comrat-przedmiesciaPomnik wyzwolicieliCentrum ComratComrat i kon

W Comrat założyłem bazę wypadową. Odległości są tu niewielkie, do najdalej położonej enklawy Gagauzji – miasteczkiem Vulcanesti jest raptem 80 kilometrów. Drugim większym ośrodkiem jest Ceadir Lunga, o którym wikipedia ma do powiedzenia właściwie tylko tyle, że mieszka tak 14294 Gagauzów, 1552 Rosjan, 1510 Bułgarów, 734 Mołdawian, 951 Ukraińców 166 Cyganów, 8 Polaków, 7 Żydów i 179 ludzi, którzy jakoś nie mogli się zdecydować na konkretną przynależność etniczną. Tej różnorodności jednak nie dostrzegłem. Wszyscy mniej więcej podobnie odziani, mówiąc tym samym rosyjskim. Samo miasteczko w bardzo sympatyczny sposób korzysta z rzeźby terenu, malowniczo sadowiąc się na przeciwległych zboczach sąsiadujących wzgórz. Tutejszy Lenin wyróżnia się nowobogackim szykiem – jest odmalowany na złoto, niczym posąg starożytnego bóstwa. Oprócz niego, w centrum jest jeszcze ryneczek i mini-park rzeźb, w którym sprytnie połączono walkę o pokój, internacjonalizm i pochwałę płodności okolicznych winnic. Wszystko nieco zarośnięte chaszczami, ale za to świeżo pobielane wapnem. Ktoś dba.

Parczek w Czadyr LungaKomratskij winozawodCerkiew w Czadyr LungaCmentarz w Ceadir-Lunga

W Biesarabce wszechobecna nostalgia za utraconym imperium jest chyba najmocniej odczuwalna. Najwymowniejszy jest gigantyczny dworzec kolejowy, z ogromnymi, dębowymi wrotami, z którego odchodzą – uwaga – cztery pociągi na dobę. Powód jest trywialny – po rozpadzie ZSRR Basarabeasca jest przecięta na pół granicą, która przecięła również linię kolejową. No i nie ma już dokąd jechać…

Smutny Jezus w BiesarabceZmierzch w ComratPan oficer

Potrzeba jakieś półtorej godziny, żeby bardzo starannie zwiedzić miejscowość. A więc żelazna wyliczanka – Lenin (srebrny), rzeczka (zarośnięta i zaniedbana), ale też parczek z wapnowanymi na biało krawężnikami i Wi-Fi (nie złapałem). Jest również maleńkie muzeum, w którym najwyraźniej świeżo wybudzona z drzemki pani pokazywała mi straszliwie smutne, zakurzone i niemiłosiernie nudne gablotki z eksponatami. Poza tym warto obejrzeć wystrój dworca autobusowego – drewniano – boazeryjny wystrój przypomina lepsze czasy (a mianowicie lata 80), i bardzo mocno kontrastuje z ogólną mizerią okolicy.Vulcanesti
Rzeka w VulcanestiVulcanesti-fryzjer

Całość można przeczytać i obejrzeć TUTAJ

© Copyright 2013 jędrek wojnar | Realizacja Clouds Studio Graficzne